Kataklizmy - dzień sądu.



Człowiek od początków swojej historii na rodzinnej planecie musiał zmagać się z żywiołami różnej postaci. Planeta na której powstała cywilizacja jest czynna wulkanicznie, jest także w 75 % zalana oceanami i morzami. Człowiek oddycha powietrzem atmosferycznym, czynny biologicznie tlen jest w tym przypadku gazem, który pozwala na uzyskanie przez organizm człowieka energii życiowej i wraz z azotem i innymi gazami stanowi ciśnienie i komfort cieplny właściwy dla organizmów opartych na kodzie genetycznym. W sytuacji gdy brak do życia różnych składników, typu właśnie powietrza, wody, nie ma możliwości dostarczenia do komórek substratów w postaci pożywienia, wielokrotnie dochodzi do masowego wymierania gatunków egzystujących w obrębie planety. Do takiej sytuacji dojść może w wyniku zaistnienia wielu czynników o charakterze destrukcyjnym jak wybuchy gigantycznych wulkanów, okresy wzmożonej aktywności słonecznej, gdzie może występować wieloletnia susza o rozległym charakterze, czy upadek dużego meteorytu. Warunki bytowe na przestrzeni milionów lat nigdy nie były takie same. Pewne gatunki wyginęły na skutek niemożności dostosowania się do zmiennych warunków środowiska inne ewoluowały bo wyżej stojące gatunki, które je zjadały uległy dezintegracji w procesie globalnych katastrof. Świat przyrody ożywionej dostarcza człowiekowi niezbędnych produktów codziennego przeznaczenia. Uprawiane są ogromne areały pól na kontynentach, gdzie erozja nie doprowadza na razie do wyjaławiania gruntu rolnego i jego wywiewania do oceanów. Morza na razie obfitują w pokarm bogaty w białko w postaci fauny morskiej. Jednak to co się dzieje obecnie, to nie jest już konwencjonalna i planowana eksploracja zasobów planety, ponieważ człowiek doszedł do punktu podyktowanego demografią, w którym eksploatacja tych zasobów nabiera charakteru wyniszczającej okupacji planety, w procesie czego dochodzi do globalnej klęski ekologicznej. Przy czym marnowanie energii, wody, powietrza, wyrzucanie wysoko-przetworzonego pożywienia na śmietniska oraz karczowanie lasów w różnych strefach klimatycznych, bez opamiętania nabiera katastroficznego wyglądu. Nie ekologiczna i nieefektywna technologia uzyskana po kilku rewolucjach technologicznych na przestrzeni XIX, XX i początków XXI wieku nie doprowadziła do znaczącej zmiany mentalności społeczeństwa w wielu krajach świata. A przecież ekosfera planety to w porównaniu z ogromem układu słonecznego i chociażby w warunkach planetarnych jedynie mała przestrzeń, której życiodajność może ulec zniszczeniu w ciągu kilku minut.


Kataklizmy - pandemia.

Niestety pewne przewidywania dotyczące przyszłości naszej cywilizacji się sprawdziły i mamy nową epidemię lub pandemię, cały czas mamy niespokojną sytuację na bliskim wschodzie, mamy kolejne masy wygłodzonych ludzi szturmujące południe Europy. W tych problemach niestety ginie potrzeba eksploracji kosmosu, a ucieczka od tych wszystkich niebezpieczeństw jest niemożliwa i zdaje się, że wszyscy musimy przez to przejść. Owszem, wysyłamy satelity z internetem, ale co się zmieni na lepsze, gdy będzie globalny internet a mieszkańcy tej małej planety podupadną na zdrowiu lub stracą życie ? Getto, to jedyna nazwa pasująca obecnie do naszej planety. Decydującym hamulcowym postępu okazuje się nie być kodeks moralny i religia tylko system ekonomiczno- cywilizacyjny. Tak więc mamy sytuację jaką mamy tj. brak możliwości ucieczki poza strefę niebezpieczeństwa jaką stała się już cała planeta, co martwi i doskwiera coraz bardziej teraz i na przyszłość, brak poparcia dla ogólnych akcji realnie mogących doprowadzić do odmiany biedy dotyczącej wszystkich Ziemian, zamiast tego mamy system doprowadzający do całkowitego zużycia biologicznego człowieka. Mamy niewspółmierny rozrost administracji nad czynnikiem twórczym i produkującym. Występuje ogólny niepokój podsycany brakiem koordynacji działań na różnych szczeblach kontroli i wykonawczych dotyczący predyspozycji do sprostania największym wyzwaniom cywilizacyjnym. Prerogatywy najważniejszych dyktatorów cywilizacyjnych dotyczące technologii, narzucone na społeczeństwo, wciąż przeważają nad rozwiązaniami pochodzącymi od czynników mniej wpływowych, nawet jeżeli są one lepsze od ich własnych i nikt nie zmienił tej sytuacji na przestrzeni co najmniej ostatnich kilkudziesięciu lat, chyba od traktatu rzymskiego, na którym bodajże ustalono zgodnie kierunki rozwoju cywilizacji oraz zadecydowano o sztucznym zdławieniu postępu w celach ekonomicznych i gospodarczych, prawdopodobnie ze skutkiem negatywnym dla społeczeństwa międzynarodowego. Niestety niektórzy mają miliardy dolarów, złotych, euro itd, ale wygląda na to, że nie umieją zrobić mądrego i pożytecznego użytku ze swych pieniędzy, bo jak dotychczas nie mogą zrobić tej jednej rzeczy - nie mogą opuścić naszej planety i na nic im miliardy by umknąć zarazom, niebezpieczeństwom, skażeniom, zagrożeniu nuklearnemu, teraz stało się jasne że mamy wszyscy tak samo... Co wydarzyło się z powodu technologii to każdy widzi - w czasach gdzie w ciągu 20 godzin można być w każdym zakątku świata, niezależnie z którego końca globu wyruszając, sytuacja rozwoju zarazy nie dziwi. Jednak gdyby paru magnatów finansowych zainteresowało się, zatrzymało i rozglądnęło w meandrach technologii, może moglibyśmy już dawno postawić stopę na Marsie, ponownie na Księżycu i na innych celach w układzie słonecznym, bez rakiet, paliwa i chemii kosztującej miliardy $, stosując ni mniej ni więcej jak technologię wykorzystującą sam ciężar obracającej się materii, osiągając ten sam cel co znane firmy z sektora kosmicznego, minimalnymi środkami po to by zwiększyć szansę przetrwania cywilizacji. Gdyby zwrócono uwagę na wyśmiewane bez zastanowienia się głębszego nad ich realnymi fizycznymi podstawami napędy, takie jak napęd bezwładnościowy, które niesłusznie pozostają przez tyle lat niedocenione, gdyby zainwestowano w ich udoskonalenie i racjonalizację chociaż jeden procent, albo nawet ułamek procenta z tego, co służyło przez wszystkie te lata powszechnemu marnotrawstwu środków w skali świata i przestałoby się inwestować w nonsensowną technologię wprost z warsztatu Roberta Goddard'a gdzie chyba nonsens ich konstruktorów dorównuje jedynie nonszalancji i głupocie tych co jeszcze chcą w ten sposób podróżować po układzie słonecznym narażając się na szybką utratę życia w bolesnej agonii, to zaprawdę nie siedzielibyśmy tu teraz zamknięci po domach i nie byłoby zagrożenia egzystencji tak wielu ludzi na świecie. Prawie każdy miałby dostęp do odpowiednich środków technologicznych by uciec zarazie, upadkowi większej skały z kosmosu lub spuszczeniu przez dysponentów mocnego uderzenia "grzybka z atomu" itd. Ale nie, komuś pasuje niesamowicie sytuacja by nędza i zależność człowieka trwała na Ziemi w nieskończoność, by trawił on swoje życie będąc więźniem fotela telewizyjnego lub przerabiał chleb powszedni na nawóz jedynie po to by nie doczekać żadnych diametralnych zmian w swoim życiu. Gorzkie są te słowa, ale czas może nadszedł by coś z tą sytuacją zrobić, bo nie wiem jak inni ziomkowie ale ja nie koniecznie chcę być narażony na te wszystkie kłopoty, zwłaszcza gdy tylko zdam sobie sprawę z faktycznych cywilizacyjnych możliwości ale i z własnych predyspozycji...Dziwnym jest fakt, że nikt nie próbuje stanąć twarzą w twarz naprzeciw wyzwaniu, które zwie się przetrwanie ale i bogactwo, i prosperity... Oj albo wszyscy razem się zmobilizujemy albo nie pozostanie po nas nic ciekawego na tej skałce...kupa i karma dla niżej zorganizowanych nicieni...


Kataklizmy - upadek skały kosmicznej.

Upadek asteroidy lub planetoidy na Ziemię pochodzącej z przestrzeni kosmicznej miał już w historii Ziemi wielokrotnie miejsce, wiązały się z tego rodzaju wydarzeniem globalne wymierania czy to gadów czy obejmujące całą planetę zniszczeń prawie zdolnych ją wysterylizować. Gdyby tego typu zagrożenie przerodziłoby się w faktyczne niebezpieczeństwo nie poradzilibyśmy sobie prawdopodobnie jako rasa panująca na planecie ze skutkami upadku skały na ziemię, ludzkość stanęłaby na krawędzi zagłady, lecz być może jej ciągłość zostałaby zachowana, cywilizacja cofnęłaby się jednak do ery kamiennej. Tego typu scenariusz juz od dawna spędza sen z powiek co bardziej wyposażonych w wyobraźnię jednostek w wielu krajach, opracowuje się plany alarmowe i rozwiązania wysadzenia asteroidy przez wybuch bomby wodorowej bądź zmiany toru jej lotu poprzez zamontowanie silników na jej powierzchni lub detonację silnej bomby wodorowej w bezpośrednim jej pobliżu. Wszystkie te działania mogłyby nie przynieść jednak zamierzonego efektu, musimy spojrzeć prawdzie w oczy, nie ma metod zaradczych z prawdziwego zdarzenia gdyby przyszło co do czego. Nie dysponujemy żadnym transportem kosmicznym poza technologią rakiet, nie dysponujemy możliwością wylądowania na powierzchni asteroidy z wykorzystaniem załogi która mogłaby wywiercić otwór do detonacji głowicy jądrowej, to wszystko jest fikcja.


Rozbłysk gamma - sterylizacja połowy planety.

Rozbłyski gamma pochodzące z jetów wyemitowanych przez umierające gwiazdy, które posiadają ogromną moc promieniowania elektromagnetycznego o bardzo wysokiej energii jak sygnał z latarni czasami natrafiają na różne obiekty kosmiczne, gorzej jeżeli natrafią na zamieszkaną planetę, wtedy w ciągu zaledwie kilku godzin połowa planety potrafi zamienić się w elektromagnetyczne piekło rozgrzane ogniem i z warunkami jak we wnętrzu reaktora atomowego. W czasie takiego zdarzenia ludzie i zwierzęta upiekli by się żywcem, niektórzy stracili by skórę a inni bardziej szczęśliwi dostali by dawki bliskie dawki śmiertelnej promieniowania. Promieniowanie gamma z gwiazdy, która umiera i zamienia się w supernową mają to do siebie że trwają krótko i wyemitowują skoncentrowaną do maksimum energię, która co prawda słabnie przemierzając przestrzeń kosmiczną jednak nie na tyle by nie wyeliminowac nie jedną cywilizację opartą na kodzie geneetycznym o warunkach podobnych do Ziemi.